Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
220 postów 4847 komentarzy

come nembo

roux - come nembo che fugge col vento

Intronizację widać już w urzędach?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wydaje się, że katolickie głosy przeciwne Intronizacji są zupełnie nietrafione, mimo iż, sprawiają wrażenie solidnie uzasadnionych - od powątpiewania w działalność ks. Natanka…

Wydaje się, że katolickie głosy przeciwne Intronizacji są zupełnie nietrafione, mimo iż, sprawiają wrażenie solidnie uzasadnionych - od powątpiewania w działalność ks. Natanka…

Są więc dwie armie. Niebieska i ta z Grzechyni. Ale trzeba pamiętać o tym, że tak naprawdę jest jedna armia, czyli Kościół walczący tu na ziemi. I właśnie jemu rycerstwo ks. Natanka wypowiedziało posłuszeństwo i mocno go - w osobie kardynała Stanisława Dziwisza - atakuje. Jeśli rycerze nie zmienią swojego zachowania, jeśli - wraz ze swoim założycielem nie podporządkują się decyzjom biskupa, i nie zaczną cierpliwie czekać na zgodne z prawem kanonicznym załatwienie sprawy, to nie będą służyć Chrystusowi i Kościołowi, i nie będzie ich można określić armią Pana.http://www.fronda.pl/a/prywatni-rycerze-ks-natanka,14033.html

…po zarzut, że Polską rządzi Szatan..

 

A kto jest królem świata śmierci i grzechu? Na pewno nie Chrystus. „…Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie.” J 14,30

W  Ewangelii mamy zwrot o „księciu tego świata (szatanie), który zostanie precz wyrzucony”. I został wyrzucony z wielu serc przez Zbawczą śmierć Chrystusa na Krzyżu. Ale w naszej Ojczyźnie nie został wyrzucony, bo przez czyny władz cywilnych i kościelnych został nawet osadzony na tronie Polski! I czy Chrystus może tak zanieczyszczony tron przyjąć?! Zwróćmy uwagę, że w pismach Sługi Bożej Rozalii Celakówny jest wyraźnie zwracana uwaga, że nie może być rozdźwięku między aktem Intronizacji a stanem faktycznym wyborów i moralności Polaków. I choćby naprawdę tekst Intronizacji nie był fałszywy i zwodzący, to Pan Jezus w obecnym czasie (przy tych szatańskich prawach i zbrodniach) i tak nie przyjął by tronu królewskiego w naszym kraju.

Podsumowując: wobec takich strasznych czynów i jawnych zdrad Chrystusa taka „Intronizacja” wydaje się czymś strasznie obłudnym i najboleśniejszym! To tak, jakby ktoś powiedział: „kocham Cię”, a w tym samym czasie ośmieszał Cię za plecami. Prawie 2000 lat temu ktoś nawet pocałował Chrystusa w policzek…

Nie dajmy się więc oszukać obłudnej Intronizacji. Można przypuszczać, że jest to tylko substytut prawdziwej Intronizacji, aby zneutralizować działalność ruchów działających w tym kierunku. Albo co gorsza sądząc na podstawie brutalnych faktów, może to być przykrywka do rzeczywistej satanistycznej intronizacji popełnionej w ukryciu. Więc bądźmy czujni!  https://przeciwherezjom.com

 

Lecz wydarzenia ostatniego tygodnia  wydają się zupełnie zaprzeczać obawom przeciwników Intronizacji. No bo jeśli obywatel, po długim oczekiwaniu, otrzymał od ZUSu zawiadomienie (nie mylić z wyjaśnieniem sprawy),  to wobec wydarzenia tak niezwykłego nie można przejść obojętnie. Dla każdego, kto kiedykolwiek próbował w ZUSie czegoś się dowiedzieć, sprawa jest oczywista - takie zdarzenie wymyka się racjonalnemu wyjaśnieniu, to musi być cud.

 

Wspomniany Obywatel chodził do ZUSu bardzo często, przez  miesiąc chodził, czy to dwa. Dzień w dzień. I ciągle bez rezultatu. Znaczy się, nie zwracają na niego biurokraci uwagi, tylko usiąść i płakać. Nie mogą znaleźć jego papierów. To na różne piętra posyłają. To śniadanie jedzą. To po prostu w odpowiedzi ordynarnie nos wycierają.

Ma się rozumieć, ich sytuacja też jest gówniana. Do nich, biurokratów, też może ze stu interesantów dziennie wtranżala się z głupimi pytaniami. Tu, chcąc nie chcąc, nerwowa ordynarność powstanie.

W zeszłym tygodniu Obywatel doznał jakby olśnienia. Myśli sobie:

„Jeżeli dziś nie załatwię sprawy, to nędzne moje widoki. Ponad miesiąc jeszcze będą się ze mną bawić. Teraz - myśli — wezmę kogoś z personelu urzędowego zajadę mu z lekka w mordę. Może po tym fakcie raczą zwrócić na mnie uwagę i nadadzą sprawie bieg".

Wchodzi obywatel  na wszelki wypadek na najniższy piwniczny poziom - żeby nie zanadto się potłuc, jeśli go wyrzucą przez okno. Chodzi po pokojach.

I wtem widzi taką oburzającą scenę. Jakiś biurokrata w średnim wieku siedzi na wiedeńskim krześle przy stole. Kołnierzyk czysty. Krawat. Mankiety. Siedzi i absolutnie nic nie robi. Jeszcze gorzej: rozpiera się na krześle, z lekka pogwizduje przez wargi i nogą kiwa.

To ostatnie po prostu wyprowadziło Obywatela z równowagi.

„Jak to - myśli - aparat państwowy, naokoło wiszą portrety, leżą książki, stoją biurka, a tutaj obok kiwanie nogą i pogwizdywanie - formalna zniewaga".

Obywatel  bardzo długo spoglądał na biurokratę -podniecał się. Następnie podszedł, zamachnął się i, ma się rozumieć, zamalował go z lekkiego rozmachu w gębę.

Biurokrata zleciał, naturalnie, ze swojego wiedeńskiego krzesła. I przestał kiwać nogą. Tylko wrzeszczy przeraźliwie. Tu biurokraci, jasna sprawa, zbiegli się ze wszystkich stron - trzymać obywatela, żeby się nie wymknął. Pobity mówi:

- Ja - mówi - załatwić sprawę przyszedłszy, od rana siedzę. A jeżeli jeszcze zaczną mnie o suchym pysku po gębie trzaskać, to pokornie dziękuję, nie mam ochoty, obejdziemy się bez tych faktów.

Obywatel, znakiem tego, zdumiał się niezwykle.

-       Ja - mówi - po prostu, towarzysze, nie wiedziałem, że to petent przyszedłszy, myślałem, że normalnie biurokrata siedzi. Nie tknąłbym go wcale.

Naczelnicy ryczą:

-       Odnaleźć, tacy-owacy, teczkę Obywatela.

Pobity mówi:

— Za pozwoleniem, w takim razie niech i na mnie zwrócą uwagę. Dlaczego taki przywilej dla bijącego? Niech i moją teczkę odnajdą.

- Odnaleźć, tacy-owacy,  drugą teczkę.

Pobity, ma się rozumieć, obsypuje podziękowaniami obywatela, ściska mu rączki:

- Gęba - mówi - rzecz nabyta, a wdzięczność moja do grobowej deski za współudział w walce z biurokratyczną mitręgą nie ma granic.

Tu w szybkim tempie wypisują protokół i jednocześnie przynoszą teczkę Obywatela. Przynoszą papiery Obywatela, opatrują je rezolucją i nadają sprawie całkowicie legalny bieg. Pobitemu zaś odpowiadają:

— Pan — mówią — młodzieńcze, najwidoczniej pomylił instytucje. Panu - mówią - najwidoczniej potrzebny jest dział socjalny, a pan - mówią - do nas przyszedłszy. Pobity mówi:

- Za pozwoleniem, towarzysze. Za co mnie w takim razie, ostatecznie, zmalowano po pysku? Niech przynajmniej wydadzą mi zaświadczenie, znaczy się, dnia tego a tego taki a taki faktycznie oberwał w gębę.

Proszącemu odmówiono zaświadczenia i wtedy, naturalnie, polazł z pięściami do naszego Obywatela. Jednakże wyprowadzono go i więcej o jego sprawie się nie słyszało.

 

 

 

PS

Podobieństwo do opowiadania Michaiła Zoszczenki jest nieprzypadkowe

 

KOMENTARZE

  • Autor, 5*
    Może wkrótce za świadczoną pracę, zamiast kominowych uposażeń, urzędnicy i desantowi prezesi spółek skarbu tego wyznaniowego państwa, usłyszą 'bóg-zapłać'?

    Pzdr
  • @reflexión 14:39:12 witaj
    Jeden naród, jeden wódz, jeden (jedynie słuszny) ubezpieczyciel
    Pozdrawiam
  • @Katana 17:17:09
    /dlaczego Kościół katolicki nie zrobi z tym bajzlem porządku/ właśnie, kiedyś by spalili na stosie, tak jak Joannę d`Arc, i po kłopocie

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY