Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
198 postów 4530 komentarzy

come nembo

roux - come nembo che fugge col vento

„Zło na świecie pochodzi ze spowiedzi”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Księża pytań nie zadawali, chyba że chodziło o naruszenie pańskiej własności przez penitenta

 Jak wiadomo spowiedź, jako narzędzie do inwigilacji społeczeństwa, wynalazł w roku 1215 papież Innocenty III kiedy zdał sobie sprawę, że krucjata albigeńska (1209-1229), czyli pierwsze w historii zaplanowane masowe ludobójstwo (1 milion ofiar) nie przynosi spodziewanych przez Kościół rezultatów. [roux.neon24.pl/post/101812,pierwsze-ludobojstwo-papiestwo-czy-asyria]

21, 1. Wszyscy wierni obojga płci, osiągnąwszy pełnoletność, powinni osobiście przynajmniej raz w roku wiernie wyznać wszystkie swoje grzechy własnemu kapłanowi i w miarę sił odprawić zadaną pokutę, przyjmując z uszanowaniem przynajmniej w czasie Paschy sakrament Eucharystii, chyba że za radą własnego kapłana uznają, że z rozsądnej przyczyny powinni przez jakiś czas powstrzymać się od jego przyjmowania. 
21, 2.Gdyby ktoś tego nie uczynił, to za życia nie należy wpuszczać go do kościoła, a po śmierci trzeba pozbawić chrześcijańskiego pogrzebu. Dlatego niech to zbawienne postanowienie często będzie ogłaszane w kościele, by nikt nie mógł tłumaczyć się niewiedzą.  (Sobór laterański IV,1215)
Musiało minąć ponad sto lat, zanim ten niezwykle istotny i rewolucyjny wymóg stał się powszednim obyczajem katolików. Jednak już przez pierwsze dwudziestolecie tysiące mieszkańców skażonej herezją Langwedocji przeszło oczyszczenie (czytaj: znalazło się pod kontrolą) przez wielokrotne spowiadanie się inkwizytorom. W roku 1229 synod w Tuluzie wprowadził dodatkowo obowiązek spowiedzi na Zielone Świątki i Boże Narodzenie. Oczywiście, zgodnie z obowiązującym prawem, inkwizytorów tak zwana „tajemnica spowiedzi” nie obowiązywała. [roux.neon24.pl/post/108304,co-laczy-spowiedz-z-inkwizycja ]
 
W XIX wieku w Małopolsce w  „tajemnicę spowiedzi” nie wierzył już chyba nikt, ani szlachta ani chłopi a tym bardziej księża.
Szlachta w zamian za obronę interesów kleru przed zagrożeniem ze strony chłopstwa, żądała
od Kościoła, aby stawał w obronie jej przywilejów politycznych i społecznych, aby stał na straży nienaruszalności i bezpieczeństwa mienia dworskiego, aby kościelny konfesjonał był dworskim posterunkiem policyjnym, a ksiądz aby w konfesjonale pełnił rolę żandarma dworskich interesów. Organizowana przez żony obszarników dewocja służby dworskiej, częste misje i spowiedzi zwykłe i generalne miały na celu głównie ochronę lasów i gruntów dworskich przed drobnymi kradzieżami. Proboszczowie najlepiej z doświadczenia wiedzieli, ile świętokradzkich spowiedzi odbywali parafianie, z przymuszenia dworu spowiadający się przed własnym proboszczem. Zatajali grzechy na spowiedzi, nie dowierzając, czy wiadomość o ich grzechach „dworskich" nie dotrze do „państwa dziedziców". Wartość proboszcza oceniał dwór według rezultatów wielkanocnej spowiedzi Jeśli po tej spowiedzi dwór podkładanych pieniędzy nie znajdował, lub proboszcz od nie ujawnionych grzeszników gotówki nie nadsyłał, takiemu „niedbałemu" proboszczowi, egzekutorowi dworskich pretensji, dwór złorzeczył. Taką samą wartość dla dworu miały też misje.
 
W roku 1846 we wsi Sidzina obok Suchej Beskidzkiej stała się rzecz niesłychana - ksiądz Wojciech Blaszyński doszedł do wniosku, że zło na świecie pochodzi z bezbożnych i świętokradzkich spowiedzi i lekkomyślności, z jaką spowiednicy udzielają grzesznikom rozgrzeszeń  bez należytego roztrząsania ich sumień.  Jego parafianie byli przekonani, że jedyną  doskonałą spowiedzią jest spowiedź generalna, a jedynym znakomitym spowiednikiem jest tylko ks. Wojciech, i tylko wobec niego spowiedź uczyniona jest w stanie grzesznikowi zbawienie  zapewnić. W innych parafiach księża spowiedzi nie przedłużali, pytań nie zadawali, chyba że chodziło o naruszenie pańskiej  własności przez penitenta, to w tym wypadku baczniej ucha nastawiali. To wszystko znów wywoływało wątpliwości w sumieniach ludzkich, czy ksiądz panu nie zdradza tajemnic i czy zwątpienie w wartość takiej spowiedzi nie jest nowym grzechem.
Ks Wojciech spowiadał długo i dokładnie. Po takiej spowiedzi grzesznemu człowiekowi ,,na sumieniu ulżyło", czuł się pewnym zbawienia, a ks. Wojciechowi dowierzał, iż powierzonych mu na spowiedzi tajemnic żadnemu panu czy urzędnikowi nie zdradzi. Wieść o dobrym spowiedniku, ks. Wojciechu, rozeszła się szeroko. Przekroczyła granice Galicji, dotarła nawet na Węgry. Im więcej penitentów „ważnie" rozgrzeszył, tym więcej mu nowych przybywało. Odprawy spowiedziowe utrudniała mu okoliczność, że przy dokładności spowiedzi zużytkował bardzo wiele czasu na wybadywanie penitentów, bo mało który z nich bez zadawania mu pytań mógł grzechy swe niby litanię recytować. Egzamin z nieoświeconym penitentem nieraz  trwał godzinami, a tu procesje grzeszników i grzesznic raz całymi tygodniami czekały w Sidzinie na termin swej rozprawy w konfesjonale. Sąsiedzi-księża pomóc mu nie mogli - bo w nich wiary lud nie miał i od nich się odwracał, Urządzał się tedy praktycznie. W samej Sidzinie i w Chochołowie wyuczył krocie tamtejszych niewiast formalistyki spowiedziowej i uczynił je apostołkami tej formalistyki. One nauczały nieuków spowiedziowych, one egzaminowały ich z nauki i za ich świadectwem — „kartką" — ks. Wojciech słuchał" w konfesjonale tak przygotowanego penitenta. Takie były narodziny „sidziniarek" i „sidziniarzy". Egzaminy spowiedziowe wyglądały dość zabawnie. „Sidziniarka" zasiadała i za jakimiś deskami ze szparą albo chowała się do głębokiej beczki i grając rolę spowiednika wygłaszała stosowne formułki i „słuchała" grzesznika przez dziurę po wyjętej klepce. Grzesznik, klęcząc z boku, odmawiał wyuczone modlitwy i odbywał próbną spowiedź, najczęściej wyliczając swoje nawet tajemne grzechy. A że takich „księży w spódnicy" interesowały, i to niezwykle, cudze tajemnice, więc też ochoczo i gorliwie oddawały się temu apostolstwu, zwłaszcza że penitenci nie chcieli nauki za darmo, ale i dla apostołki, i dla ks. Wojciecha z wdzięczności niejednego reńskiego — tytułem iura stolae — zza pazuchy wyjmowali.
Po spowiedzi wstępnej przy beczce, spowiedź przy konfesjonale szła pięć razy szybciej i jeśli przedtem ks Wojciech dziennie mógł 20 penitentów generalnych załatwić, tak teraz po nauce załatwiał takich penitentów 100! Gdy dawniej w skarbonce kościelnej uzbierało się 20 guldenów, teraz było 100!
Lud go szanował i uwielbiał, ale niechęć do niego potęgowała się w sferze sąsiedniego duchowieństwa. Czuło się ono znieważone dyskwalifikowaniem   spowiedzi odbywanych we własnych parafiach, co podkopywało autorytet stanu kapłańskiego. Namówieni osobnicy słali na ks. Wojciecha skargi za skargami.
Alarmowany konsystorz, z uwagi że ks. Blaszyński robił konkurencję sąsiadującym proboszczom, czyli ,.zapuszczał sierp w cudze żniwo", dekretem zabronił mu spowiadać i katechizować we własnym kościele obcych parafian. „Apostołkom sidzińskim" zabroniono chodzić po jarmarkach i odpustach i nauczać prawd wiary. Ks. Blaszyńskiemu nakazano kobiety te odwieść od tych praktyk, bo szkodzą powadze innych kapłanów, oddają się lenistwu i szerzą błędy religijne. Przy tym zagrożono, że jeśli tego nie przestaną czynić, natenczas proboszczowie oddadzą je do ukarania władzy świeckiej.  
Nienawiść kleru do księdza Blaszyńskiego była naprawdę wielka.
Nawet na jego pogrzebie, zginął 11 sierpnia 1866 roku uderzony belką zrzuconą z rusztowania wieży kościelnej w Chochołowie, kaznodzieja, Stefan Brzozowski, reformata z klasztoru w Wieliczce, głosząc pożegnalne kazanie, robił przytyki, że ks. Wojciech umarł bez sakramentów, że gardził księżmi i obmawiał ich. Ludowi zarzucił, że zamiast wierzyć w ogół kapłaństwa, w jego jednego uwierzywszy — płacze za nim bardziej niż za Chrystusem.
Na odpuście w Chochołowie ks. wikariusz z Czarnego Dunajca wywoływał oburzenie ludu, gdy na kazaniu wolał: „Marcin Luter, gdy żył na świecie, ile to niewinnych dusz zgorszył i panienek uwiódł! Iluż to jest takich, co Lutra na­śladowali, niewinne dusze gorszyli, panny pouwodzali!... Gdybyś i ty, bratku, zmartwychwstał, tobyś zapewne wszystko chciał ponaprawiać, coś popsuł i kogoś uwiódł. Ale ci już nie wolno przyjść z drugiego świata! Umarł, nie masz go. Ale pozostali jego uczniowie. Strzeżcie się ich jako zaraźliwych. To są parszywe owce, które innych zarażają!"
 
J. Putek, „Mroki Średniowiecza”

KOMENTARZE

  • tak
    Ciekawy materiał. 5*
    Ale się nawywijało , aż uciekło z pod kontroli.
    Pleban zapomniał że duszpasterstwo to gra zespołowa , i nie ma w niej miejsca na indywidualność.
    Poza tym zadawanie się z prostym ludem, a do tego jeszcze z plotkawymi babami, musiało się skończyć uderzeniem w głowę.

    pozdrawiam
  • @Zorion 17:32:57 witam, dziękuję za komentarz
    /zadawanie się z prostym ludem, a do tego jeszcze z plotkawymi babami,/
    Za to dziś go chwali kard. Dziwisz:
    "Dziś podziwiamy wyobraźnię duszpasterza, który wyprzedził Sobór Watykański II, ukazujący miejsce świeckich w Kościele i zachęcający do czynnego udziału w misji Kościoła."
    http://www.czarny-dunajec.pl/news/2339/150_rocznica_smierci_ks_wojciecha_blaszynskiego

    Pozdrawiam
  • Do tego ciekawego tekstu dorzucę trochę starszej historii
    Spowiedź występuje już w starożytnym Egipcie, była to spowiedź życia, w którą zaopatrywany był zmarły, mieściła się ona w tzw. "Egipskiej Księdze Zmarłych", na której Mojżesz wzorował dekalog. W początkach chrześcijaństwa spowiedź występuje jako spowiedź życia dokonywana na łoży śmierci, ale również na osobę która dokonała czynu haniebnego mógł być narzucony zakaz uczestnictwa w liturgii (eucharystii). Zakaz ten mógł być uchylony po odbyciu pokuty oraz zadośćuczynieniu. Człowiek sam z siebie mógł również poprosić biskupa o nałożenie na niego pokuty, przy czym winę mógł znać tylko biskup albo też grzesznik podejmował sam decyzję, by z grzechów się publicznie wyspowiadać.

    Spowiedź po XIII w miała za zadanie inwigilację społeczeństwa. Dziś występuje spowiedź powszechna, czyli spowiadamy się przed Bogiem bez pośrednictwa kapłana. Niestety w Polsce ten rodzaj spowiedzi jest niechętnie przyjmowany przez kapłanów, choć na zachodzie nie jest on czymś złym.
  • @Zawisza Niebieski 21:04:32 witam
    w Polsce ten rodzaj spowiedzi jest niechętnie przyjmowany przez kapłanów,/

    "18 Kto jest Bogiem takim jak ty, przebaczającym przewinienie i przechodzącym do porządku nad występkiem ostatka swego dziedzictwa? Nie będzie na zawsze trwał w swoim gniewie, gdyż ma upodobanie w lojalnej życzliwości. 19 Ponownie okaże nam miłosierdzie; ujarzmi nasze przewinienia.+ A wszystkie ich grzechy wrzucisz w morskie głębiny."
    (Mich 7:19-20 NW)

    Pozdrawiam
  • @ spowiedz
    W Biblii mamy mowe o wyznawaniu naszych win TYM, przeciwko KOMU zgrzeszylismy/zawinilismy!

    Nie komus trzeciemu, nie jakims ksiedzom, tzw. kaplanom...

    Czyli, jesli komus tam zrobilam krzywde, wtedy TEMU wlasnie czlowiekowi powinnam wyznac ta moja wine (oczywiscie to wyznanie musi wyplywac z serca, ja musze na prawde zalowac, bo Bog zna moje serce i kazde wyznawanie win/grzechow na niby, nie sa wazne przed Bogiem).

    I TEN (jesli wierzy on Bogu), przeciwko, ktoremu zawinilismy, powinien nam ten grzech przebaczyc/zapomniec o tym.

    Lecz jesli nie przebaczy, jesli dalej bedzie w swym sercu pamietal.., wtedy - jak mowi Pan Jezus - Bog mu JEGO grzechow/win nie przebaczy, lecz bedzie o nich Pamietal/Wspomni i taki ''wierzacy'', bedzie odpowiadal przed Bogiem, na Sadzie!


    Kiedy natomiast nie mam dostepu do tego czlowieka i nie moge go prosic o wybaczenie, bo powiedzmy on juz nie zyje, wtedy wyznaje ten grzech przed Bogiem.

    Bo Bog w tym wyznawaniu naszych grzechow naszym winowajcom, jest TA Najwazniejsza Osoba.


    O tym wlasnie mowi Pan Jezus:

    ''(12) i przebacz nam nasze winy, jak i MY przebaczamy TYM, którzy przeciw NAM zawinili;
    (13) i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! (14)

    Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski.

    (15) Lecz jeśli NIE przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz NIE przebaczy wam waszych przewinień.'' (Mat.6:12-15)


    Mam na ten temat wiele do powiedzenia, wiec napisze notke to rozwijajaca.
  • @Bara-bar 21:26:27 witaj
    Przypuszczenie, że człowiek może kogoś rozgrzeszyć nosi znamiona farsy i jest obrazą dla Boga.
    Biblia mówi jasno, tylko Bóg może rozgrzeszyć.

    "Dokładnie mnie obmyj z mego przewinienia
    i oczyść mnie z mego grzechu."

    "Zakryj swe oblicze przed mymi grzechami
    i wymaż wszystkie moje przewinienia."

    (Ps 51:2; 9 NW)

    "Jak daleko jest wschód słońca od jego zachodu,
    tak daleko odsunął od nas nasze występki."
    (Ps 103:12 NW)

    Pozdrawiam i czekam na twoją notkę

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY