Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
248 postów 5128 komentarzy

come nembo

roux - come nembo che fugge col vento

Orszak „trzech króli”, kabaret czy sygnał zmian w KK?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nowe jedzie, stare idzie?

Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.” (2 Tm:4 BT)
 
Kłamstwo, nawet przez 1500 lat powtarzane, prawdą nie będzie nigdy; co najwyżej, może stanowić wygodną wymówkę dla „ślepych”, tych, którzy z własnej woli dają się „ślepym przewodnikom” prowadzić ku zatraceniu.
Autorem bredni jakoby to „trzej królowie” odwiedzili  w stajence nowonarodzonego Jezusa jest  niejaki Cezary z Arles, mnich z VI wieku. Sześćset lat później, w XII wieku, nadano owym „królom” imiona Kacper, Melchior i Baltazar, oraz, żeby móc ogłosić ich świętymi, „znaleziono” ich relikwie, które po dziś dzień znajdują się w katedrze w Kolonii.
Średniowieczny prosty lud, w przeciwieństwie do dzisiejszego prostego ludu, nie miał żadnych możliwości zweryfikowania prawdziwości tej, rzekomo biblijnej, informacji, gdyż przede wszystkim mało kto umiał czytać, a poza tym Kościół umieścił Biblię na indeksie ksiąg zakazanych. W zamian prostemu ludowi  prezentowano „Biblię ubogich” (Biblia pauperum):jarmarczne widowiska, obrazki i witraże. Dzisiaj mimo, iż analfabetyzm został zlikwidowany a zakaz czytania  Biblii cofnięto, Biblia pauperumpozostała.
W Polsce, wydaje się ostatnim bastionie Kościoła, organizuje się od paru lat Orszaki trzech króli.W tym roku, 6 stycznia, w 644 orszakach wzięło udział około 1,2 miliona uczestników. Chyba najciekawiej było w Bielsku-Białej; biskup Greger prowadził orszak, w którym rolę jednego z króli odgrywał aktor Jacek Borusiński, artysta kabaretu „Mumio”, aktywny członek wspólnoty neokatechumenalnej, głoszący katechezy w kościele.
 
 
 
Czy to przypadek? Przecież przypadki nie istnieją.
 
Czym jest neokatechumenat?
 
Istnieje oficjalnie wewnątrz Kościoła Katolickiego jawnie protestantyzująca sekta zwana „neokatechumenatem”, popierana zwłaszcza przez postępowo-liberalne skrzydło hierarchii, otwarte na wszelkie nowinki liturgiczne i wprowadzanie „idących z duchem czasu” zmian do kanonów naszej wiary i dziwnie często współpracujące z lewicą. Gwoli prawdy trzeba też dodać, iż bardzo wielu godnych zaufania hierarchów wyraźnie odcina się od neokatechumenatu, wbrew listom polecającym samego Jana Pawła II, co do których (ze względu na ówczesny zły stan zdrowia Papieża i daleko zaawansowaną chorobę Parkinsona) można mieć uzasadnione wątpliwości, czy istotnie był ich autorem. Nie nosiły zresztą nigdy znamiona nieomylności i jako takie nikogo nie obowiązują.
Sektę założył niejaki Kiko Argüello, „wywodzący się” z rodziny żydowskiej. Już samo imię, jakiego używa, nie budzi zaufania, a raczej wywołuje śmiech: jak ktoś poważny może publicznie i oficjalnie tytułować się zdrobnieniem? Czy robił to Franek z Asyżu? Prymas Ziutek Glemp? Papież Beniek XVI? Poważne wątpliwości budzi też fakt, iż Żyd bierze się za reformowanie (zwane dla niepoznaki „odnową”) Kościoła. Dziwne to doprawdy zjawisko…
Dlaczego neokatechumenat można uznać za chrześcijańską sektę? Ponieważ charakteryzują go typowe dla sekt cechy:
1.Wprowadzenie „stopni wtajemniczenia” dla neofitów, zupełnie jakby chrzest nie wystarczał.
2.Podsycanie atmosfery zamknięcia, odrębności, odcięcia od wspólnoty parafialnej, istnienia jakiegoś nieokreślonego zagrożenia.
3.Nakłanianie członków neokatechumenatu do wyrzekania się dóbr materialnych.
4.Istnienie tzw. „katechistów”, czyli „ojców duchownych” („guru”), którymi rzekomo kieruje bezpośrednio Duch Święty. Oni decydują, kto już osiągnął „dostateczny poziom rozwoju”, aby „postepować na drodze”, a kto jeszcze musi powtórzyć jakiś etap. Publiczne ocenianie stopnia czyjejś wiary lub niewiary to najzwyklejszy skandal i niesłychane nadużycie, którego zindoktrynowani neokatechumeni w ogóle nie dostrzegają.
5.Wymaganie, na samym początku „drogi” – od ludzi przecież już ochrzczonych! – aby publicznie wyparli się swej dotychczasowej wiary (sic!), gdyż dopiero wiara w neokatechumenacie jest prawdziwa. Jest to najzwyklejsza apostazja.
6.Stawianie się neokatechumenów ponad kapłanów, choć oficjalnie gorąco temu zaprzeczają. Kapłani są już tylko po to, aby obsługiwać wspólnotowe nabożeństwa. Ma to niewątpliwie związek z powszechnie znaną, antykapłańską fobią Kiko. U Kiko „wszyscy jesteśmy kapłanami”.
7.Wypraszanie z nabożeństw wspólnotowych osób spoza ruchu, choć przecież są ochrzczone. Jest to grzech wołający o pomstę do Nieba. Czy ktoś mógłby sobie wyobrazić wypraszanie przybyszów z Kółka Różańcowego?
8.Akcentowanie „powrotu do źródeł” chrześcijaństwa, np. udzielanie Komunii Św. pod postacią zwykłego chleba, gdyż tak czynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. W rzeczywistości zaś neokatechumeni coraz bardziej odcinają się od korzeni. Ich „powrót” jest powrotem wyłącznie według mniemania niedouczonego Kiko o pierwszych wiekach Kościoła, mniemania pełnego błędów i zmyśleń.
9.Niemal całkowite ignorowanie 2000-letniej Tradycji, której nie może odrzucić nikt, uważający się za katolika. Dla katolików bowiem ich religia składa się nie tylko z Ewangelii, ale i z Tradycji. Jedno bez drugiego nie ma sensu. Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Święte.
10.Ekscesy liturgiczne, nie zatwierdzone ani przez Rzym, ani przez Kościół lokalny: brak „Credo” w Mszy Świętej, Komunia Św. udzielana na siedząco w postaci wypiekanych w domu placków, rozrywanych rękami itp.
11.Dla „zaawansowanego” katechumena nie istnieją takie słowa, jak Msza Święta, ksiądz, nabożeństwo. Drażnią go terminy „Święta Tradycja”, herezja, odpust, koronka, Droga Krzyżowa, koło różańcowe.
12.Neokatechumenat nie sprzyja życiu rodzinnemu. Jak w każdej sekcie – wszyscy wszystko o sobie wiedzą, najintymniejsze rodzinne sprawy roztrząsane są publicznie, włącznie z wyznawaniem grzechów, zdrad małżeńskich itp. co tworzy między uczestnikami swoistą, patologiczną solidarność, typową dla sekt.
W ramach neokatechumenatu odbywa się raczej indoktrynacja, niż praca nad rozwojem duchowości katolickiej. Silne są wpływy judaistyczne: obowiązkowe nabożeństwa w sobotę, „midrasze”, opowieści rabinackie. Trudno powiedzieć, czy ruch ten miał już w samych swoich założeniach rozbijanie Kościoła od wewnątrz, ale wiele wydaje się na to wskazywać.
Niewątpliwie powodem, iż Kościół toleruje takie wybryki jest „duch” nieszczęsnego II Soboru Watykańskiego.
www.gloria.tv
 

zdjęcia:  gość.pl 

KOMENTARZE

  • Włożyłeś chyba kij w mrowisko...
    Tyle, że mrówki nie wiedzą, jak i kogo uszczypnąć :))))

    Pzdr.
  • @via vitae 15:43:55 witaj, coś jest na rzeczy, bo
    co ciekawsze zdjęcia orszaku zniknęły z galerii gość. pl ;-)))

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY