Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
245 postów 5092 komentarze

come nembo

roux - come nembo che fugge col vento

Mundial Rosja 2018 - komu Polak katolik ma kibicować?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Najpierw kibicujemy Polakom, potem krajom katolickim, wreszcie chrześcijańskim. I tu wolimy prawosławie niż heretyków. Jeśli nie grają chrześcijanie, kibicujemy monoteistom.” (Marian Piłka, polityk prawicowy)

 Chcąc konsekwentnie przestrzegać zasad aggiornamento, KK nie mógł pozostać obojętny na zainteresowanie jakim miliardy ludzi darzą piłkę nożną.

Portal katolik.pl zamieścił kiedyś interesujący artykuł księdza Artura Filipiaka pod wymownym tytułem Kościół i futbol. Oto obszerne fragmenty:
 
„Kiedy przyjrzymy się widowiskom piłkarskim pod kątem zachowań kibiców i zawodników, możemy dojść do wniosku, że mają one w sobie coś z kościelnej liturgii: choćby poczucie przynależności i wspólnoty osiągane przez śpiewanie piosenek znanych obecnym na stadionie. Najbardziej zagorzali fani utożsamiają się ze swoją drużyną do tego stopnia, że przyznają, iż są gotowi oddać za nią życie. Widać też przejawy „religijnego” kultu, jakim otacza się największe gwiazdy futbolu.
Również Kościół otwiera się coraz bardziej na piłkarski świat. Poszczególne kluby mają swoich kapelanów.  Zarówno zwykli proboszczowie, jak i przedstawiciele wyższej hierarchii kościelnej – kardynałów nie wykluczając – nie ukrywają swojej sympatii dla drużyny, której kibicują, chodzą na mecze lub śledzą je przed telewizorem. Nawet Ojciec Święty, bł. Jan Paweł II przyznał swego czasu, że przez wszystkie lata pozostał wiernym kibicem krakowskiej drużyny piłkarskiej „Cracovia”. Jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz takie deklaracje ze strony kościelnych hierarchów były nie pomyślenia. Nie licowało to jakoś z powagą ich urzędu. Ale świat się zmienia.
Pamiętam kazanie, które w uroczystość Trójcy Przenajświętszej w 2006 roku wygłosił – za pośrednictwem Radia „Stephansdom” – wiedeński kardynał Christoph Schönborn. To był jednocześnie czas, kiedy w Niemczech rozgrywano Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Wydaje się, że przemyślenia księdza kardynała stały się udaną próbą połączenia obu światów, tak – zdawałoby się – od siebie odległych, a jednocześnie swego rodzaju aktualizacją tekstu biblijnego, o którą powinni zabiegać nie tylko kaznodzieje, ale również katecheci. Warto przybliżyć treść wspomnianego kazania, ponieważ układa się ono w pewnego rodzaju konspekt katechezy. Mam nadzieję, że będzie to podpowiedzią dla nauczycieli i wychowawców, którzy zechcą w ten właśnie sposób dotrzeć do swoich uczniów, szczególnie do tych, którzy są zagorzałymi kibicami i na słowo „futbol” otworzą szerzej uszy i serca oraz posłuchają przy tej okazji prawdy o Jezusie i Jego Kościele. Homilia księdza kardynała oparta jest na fragmencie Ewangelii św. Mateusza, dotyczącym rozesłania uczniów przez Jezusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,19-20). W swojej homilii Ch. Schönborn zastanawia się, która piłkarska „jedenastka” wygra mistrzostwo. Ta najlepsza? Ta, która będzie miała najwięcej szczęścia? Nie wiadomo. Na tym polega przecież urok sportu, że nie wszystko da się przewidzieć i nie zawsze wygrywa teoretycznie najlepszy.
Następnie ksiądz kardynał przechodzi do refleksji nad tekstem Ewangelii, w którym także jest mowa o pewnej „jedenastce”. Również ona występuje w mistrzostwach, ale są to zawody zupełnie innego rodzaju. Stadionem jest bowiem cały świat, a czas trwania meczu – nieznany. Dopiero kiedy odwieczny Sędzia ogłosi koniec czasu, mecz się zakończy. Tylko z jakim rezultatem? Oto jest pytanie. Kaznodzieja podkreśla, że ukazane przez niego, piłkarskie analogie nie wynikają tylko z aktualności tematu mistrzostw w piłce nożnej. Zwraca uwagę, że sportowymi przykładami w głoszeniu Ewangelii posługiwał się także św. Paweł. Apostoł, opisując chrześcijańskie życie, przypomina wspólnocie w Koryncie: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali” (1 Kor 9,24). O jaką nagrodę chodzi na tym stadionie? O jakie zwycięstwo? O tę nieprzemijającą! To życie wieczne jest celem doczesnych zmagań chrześcijanina (por. 1 Kor 9, 26).
Kto bierze udział zawodach, powinien walczyć zgodnie z regułami gry. Według jakich zasad można zwyciężyć na stadionie własnego życia? – pyta Ch. Schönborn. Są to zasady Jezusa Chrystusa. A Jego drużyna, Jego „jedenastka“ otrzymała zadanie, by mówić o nich całemu światu: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (…). Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28,19-20).
Polem zmagań jest cały świat. „Jedenastka” Jezusa ma zaprosić wszystkich do gry w Jego „klubie”. To jest Kościół, oczywiście przy całej niewystarczalności takiego porównania, które jednak dla współczesnego człowieka może być przekonujące. Trzeba sobie zdawać sprawę, że gra toczy się o najwyższą stawkę. Bo przecież są i inni pretendenci do zwycięstwa na stadionie świata: inne religie, różne ideologie i światopoglądy. Pragnienie zwycięstwa jest dobre – konkluduje kaznodzieja. „Jedenastka” Jezusa – apostołowie i ich następcy oraz wszyscy, którzy uwierzyli i przyjęli chrzest – nie są z góry skazani na porażkę. Mają przecież doświadczonego „trenera” – Ducha Świętego i najlepszego „właściciela” Jezusa Chrystusa, który obiecał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20).”
 
Doprawdy trudno się oprzeć wrażeniu, że kardynał bredzi jakby postradał zmysły, jednak po bliższym przyjrzeniu się jego osobie i postepowaniu można zauważyć, że przynajmniej jest konsekwentny.
 
W grudniu 2017 roku w wiedeńskiej katedrze św. Szczepana miała miejsce „uroczystość modlitewna” z okazji Światowego Dnia AIDS, której współgospodarzem był kardynał Christoph Schönborn. Uroczystość miała wedle słów diecezji upamiętniać osoby zmarłe wskutek AIDS „i dać sygnał przeciw uprzedzeniom”. Nieprawdopodobne słowa padły też z ust kardynała, który przypomniał, że „Bóg nie przyszedł, by potępić, ale zbawić” dodając dalej, że dla nas oznacza to aby „nie osądzać, nie wykluczać, nie przywoływać do porządku”.
Następną osobą która zabrała głos z ambony był… Thomas Neuwirth czyli znany powszechnie transwestyta „Conchita Wurst”. Mówił o prześladowaniu tych, którzy swoją tożsamość „przeżywają inaczej. Fronda.pl
 
 
aggiornamento
[adżdżornamẹnto; wł. giorno ‘dzisiaj’],
termin oznaczający dostosowanie się do aktualnych potrzeb;
w Kościele katol. wszedł w powszechne użycie za pontyfikatu Jana XXIII; wyraża przeświadczenie współcz. Kościoła o konieczności ciągłego reinterpretowania niezmiennego depozytu wiary, tj. nauki Chrystusa, oraz reformowania życia rel. zgodnie z wymogami czasów w celu skutecznego spełniania przez Kościół misji ewangelizacyjnej. (Encyklopedia PWN)

KOMENTARZE

  • nie wiem, gdzie Kolega wynajduje takie dziwactwa:
    „Najpierw kibicujemy Polakom, potem krajom katolickim, wreszcie chrześcijańskim. I tu wolimy prawosławie niż heretyków. Jeśli nie grają chrześcijanie, kibicujemy monoteistom.” (Marian Piłka, polityk prawicowy)

    - ja jako Polak katolik najpierw kibicuję Polakom na zasadzie kibicowania swojakom, a potem nagle poziom mojego zainteresowania spada, choc nadal kibicuję tym, którzy grają ładną piłkę (np. Hiszpanie)

    Codo Mariana Piłki, nie jestem pewien czy Kolega celowo dla osmieszenia nie zmanipulował jego wypowiedzi

    pozdr
    MacG
  • @MacGregor 09:59:14 witam
    sam bym tego nie wymyślił:
    https://wpolityce.pl/polityka/399550-nasz-wywiad-marian-pilka-najpierw-kibicujemy-polakom-potem-krajom-katolickim-wreszcie-chrzescijanskim

    Pozdr
  • @MacGregor 09:59:14
    "Co do Mariana Piłki, nie jestem pewien czy Kolega celowo dla osmieszenia nie zmanipulował jego wypowiedzi"

    W obu formach wypowiedź pana Piłki jest zabawna.
  • Religijny szaleniec ?
    Zdaje się, że katolicki towarzysz Piłka kompletnie nie zna się na piłce kopanej, a już tym bardziej na patriotyźmie.
    Mam w głębokim poważaniu to jaką religię wyznają dani piłkarze i poszczególne drużyny. Oglądam mecz, sportowe widowisko i nie interesuje mnie wyznanie zawodnika lub trenera.
    Katolicki towarzysz Piłka niech lepiej zastanowi się nad tym, komu kibicowałby, gdyby w polskiej drużynie grało np. 2 muzułmanów, 2 judaitów, buddysta, gnostyk, 2 hinduistów, kalwinista, zielonoświątkowiec, świadek Jehowy, scjentolog i 2 słowianowierców.
    Podejrzewam, że egzotycznemu Meksykowi.
  • hehee
    Eeee... tam, ja po naszych będę kibicował Japońcom jak z grupy wyjdą... bo to poganie!
  • good job
    Brawo roux - pewne pudło, a u mnie 5*

    Ja jestem katolikiem i powiem tak: " Igrzyska dla mas, radocha , krwi nie ma , a bilety sprzedane "
    martwi mnie ten sport medialny, gdyż promuje on Ducha Rywalizacji - złego Ducha. Niestety w wielu przypadkach ma miejsce konwersja sportu na życie, a wtedy to już jest mało zabawne.
    Roux, ja ku..wa znam setki takich pojebanych sportowców życiowych z naszej okolicy co to jedynym celem ich życia jest być lepszym w pracy, lepiej zarabiać , mieć lepsze auto, ładniejszy dom , zdolniejsze dzieci i tak dalej, i tak dalej, aż do rana mógłbym wymieniać. To hipnoza medialna i szatańskie odwracanie uwagi od rzeczy waznych i zajmowanie ludziom czasu na kretynizm. Bo jak nazwać zjawisko, gdy miliony dorosłych osobników gatunku ludzkiego szczają ze szczęścia , oglądając 22 chłopaków goniących za balonem- nie pojęte, to hipnoza...

    pozdrawiam serdecznie ziomala
  • @tańczący z widłami 13:18:44 szaleńców jest więcej?
    "Nie wątpimy w umiejętności naszych piłkarzy, ale tradycyjnie, prosimy "Górę" o wsparcie dla Biało-Czerwonych. Zarówno jeśli chodzi o wynik, jak i o wyjazd naszych piłkarzy w dobrej kondycji. Święty Hubercie, do dzieła!"

    http://www.fronda.pl/a/sw-hubercie-prosimy-poprowadz-polakow-do-zwyciestwa,111243.html
  • Ksiądz też człowiek, może w zmaganiach sportowych pokibicować
    Ja tam wielkim kibicem nie jestem, ale jeśli nie gra Polska to zawsze kibicuję teoretycznie słabszym. Wczoraj będąc na Śląsku jadłem obiad w restauracji a obok mnie siedziało z 8 starszych osób. Część z nic mówiła po śląsku, z tym pięknym akcentem i słownictwem, który zawsze uwielbiałem, a część po niemiecku. Akurat trwał mecz Niemcy - Meksyk i jakąś perwersyjną:) przyjemność miałem, gdy Meksykanie strzelili gola. :) Do końca meczu nie doczekałem, bo przglądanie się tym z stolika obok można by uznać za objawy sadyzmu. :)
  • @Zorion 19:51:33
    dzięki za komentarz, który mógłby być osobną notką

    Pozdrawiam
  • @Zawisza Niebieski 20:10:28 ciekaw jestem
    Czy ktoś z dzisiejszych zaangażowanych kibiców wie kto to "Chorąży"?

    Pozdrawiam
  • @roux 19:54:47
    Ty tak na poważnie z tym Hubertusem ?
    A to przecież patron od "pokotu"
  • @tańczący z widłami 21:48:09
    To fronda.pl na poważnie, dla mnie tu surrealizm jest (delikatnie mówiąc)
  • " 2018 - komu Polak katolik ma kibicować?" - Przecież to takie proste!! Zamienił... se siekierke na kijek.
    .



    http://m.neon24.pl/d3e48dfdba18eca44727468e7a203d86,0,0.png




    .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY