Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
295 postów 5795 komentarzy

come nembo

roux - come nembo che fugge col vento

Dlaczego Sąd skazał dziewczynkę na katechezę?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Żeby nie była stawiana w sytuacji bycia odmienną, czyli dla jej dobra, które jest ważniejsze od Konstytucji RP

          Rodzice 9 letniej Julii się rozstali, dziewczynka mieszka z ojcem. W sądzie toczy się sprawa o ograniczenie matce praw rodzicielskich. Ojciec wypisał dziecko z zajęć religii w szkole, matka była przeciwna. W listopadzie 2018 roku Sąd Rodzinny nakazał dziewczynce chodzenie na te nieobowiązkowe (!) lekcje.

Ojciec się na to nie zgadza. Twierdzi, że dziewczynka płacze, bo nie chce chodzić na religię, a na zajęciach nie wie, o czym mowa. Złożył zażalenie na decyzję sądu. Miało być rozpatrzone w grudniu, ale rozprawę odwołano. Następny termin: marzec. Do tego czasu Julia musi chodzić na lekcje religii i mieć możliwość przystąpienia do komunii wbrew woli ojca.
W notatce z wysłuchania dziewczynki biegła sądowa zauważyła, że Julia na pytanie o to, czym jest religia, odpowiedziała pytaniem: "lekcją?". Natomiast pytana o komunię Julia powiedziała, że to taki dzień, "co się zakłada sukienkę za kilka tysięcy i dostaje się jakieś zabawki", ale ona nawet jak nie pójdzie, to też dostanie prezenty, bo tata jej kupi. "Nie miała innej wiedzy na temat religii i I Komunii" - odnotowuje sędzia Agnieszka Banaszczyk z wydziału rodzinnego sądu rejonowego w Grodzisku Mazowieckim
W ocenie sądu małoletnia wobec Jej trudności interpersonalnych z rówieśnikami nie powinna być stawiana w sytuacji bycia odmienną - napisał sąd, uzasadniając, dlaczego Julia musi chodzić na lekcje religii. Zdaniem sądu Julia jest też "zamknięta w sobie, nieśmiała, wycofana, nie nawiązuje kontaktów rówieśniczych".
Psycholożka Natalia Minge, która w poznańskiej poradni Hipokampus wspomaga rozwój dzieci, uważa, że postanowienie sądu jest szkodliwe dla psychiki dziewczynki. Podkreśla, że Julia jest narażona na większy stres niż wtedy, gdyby zgodnie ze swoją wolą nie uczęszczała na religię. Nie przekonuje jej też argumentacja sądu, że dzięki obowiązkowemu udziałowi w katechezie Julia uniknie łatki osoby odmiennej. - „Dlaczego sąd zakłada, że inny znaczy gorszy?”  Zdaniem Minge sąd, który zobowiązał dziewczynkę do udziału w zajęciach religijnych, zapomniał o zasadzie rozdziału Państwa od Kościoła i zajął stanowisko motywowane ideologicznie. Sądowe łamanie wolności sumienia dziewczynki doprowadzi tylko do tego, że religia jako taka będzie jej się kojarzyć z siłą i przymusem.
Trudno jest wypowiadać się o decyzji Sądu, kiedy się nie zna całości sprawy, na przykład stopnia sfanatyzowania środowiska. Lecz skoro niezawisły Sąd „zapomniał” o Konstytucji RP - Art. 53, 6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych-to nie można wykluczyć, że ten stopień sfanatyzowania może być na tyle duży, że przymus uczęszczania na katechezę jest dla dziecka mniejszym złem niż presja środowiska.
 //www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,24395627,dziewieciolatka-skazana-na-katecheze-dwa-spojrzenia-psycholozek.html
Podejrzewanym o herezję łaskawie dawano czas - zazwyczaj od 15 do 30 dni - by mogli oskarżyć samych siebie. Jeśli uczynili to w żądanym terminie, przyjmowano ich zazwyczaj z powrotem na łono Kościoła, a jedyną karą było nałożenie pokuty. Musieliteż jednak wymienić z imienia wszystkich innych znanych im heretyków i udzielić o nich wszelkich informacji. Inkwizytorów niesłychanie interesowała ich liczba. Gotowi byli nawet obchodzić się z grzesznikiem łagodnie, mimo jego występku, byle tylko ten wyliczył kilkanaście lub więcej osób, nawet jeśli były niewinne. W rezultacie cała populacja, nie tylko winowajca, żyła w nieustannym lęku, co pozwalało na manipulowanie nią i kontrolowanie. W sumie każdy, czy chciał, czy nie, stawał się donosicielem.
Nawet najłagodniejsza z kar, czyli pokuta, mogła okazać się surowa. Najlżejszą -nakładaną na tych, którzy przyznali się do błędu dobrowolnie w wyznaczonym czasie - była tak zwana dyscyplina. Na ile pozwalała obyczajność (i pogoda), musieli onikażdej niedzieli stawić się w kościele bez szat i z biczem w ręku. W pewnej chwili, podczas mszy, ksiądz poczynał chłostać ich z zapałem w obecności całego zgromadzenia .W pierwszą niedzielę każdego miesiąca pokutnik musiał odwiedzać po kolei wszystkie domy, gdzie przedtem spotykał innych heretyków. I w każdym domostwie znów go chłostano. Co więcej, żądano, by w dni świąteczne szedł w uroczystej procesji przez całe miasto, podlegając kolejnej chłoście. Karę taką miał ponosić przez całe swoje życie, chyba że inkwizytor - który tymczasem mógł dawno odjechać - powrócił, przypomniał sobie o nim i zawyrokował, żezwalnia go z reszty pokuty.
Śmierćnie uwalniała wcale od pokuty. Jeśli ktoś zmarł przed jej ukończeniem uważano,że spotkała go kara boska, co oznaczało, że w oczach Boga nałożona na pokutnikakara okazała się niewystarczająca. W takich wypadkach wykopywano jegociało i palono je publicznie. Własność takiego człowieka mogła wtedy ulec konfiskacie a pokutą obciążano jego żyjących bliskich, niczym długiem. Tak oto wyglądały łagodne, miłosierne kary czekające tych, którzy dobrowolnie wyznali swój grzech i donosili na innych. Wymuszone od nich informacje zapisywano z najdrobniejszymi szczegółami. Zyskiwano w ten sposób ogromną „bazę danych", do której późniejsze śledztwa wciąż coś dorzucały. Cały ten materiał sprawnie uporządkowywano, żeby w razie potrzeby bez trudu odnaleźć żądaną informację. Podejrzanym można było wówczas wytknąć wykroczenia i występki popełnione (lub rzekomo popełnione)30 albo i 40 lat wcześniej. W 1316 roku pewnej kobiecie udowodniono na przykład, że więziono ją z powodu herezji w 1268 roku.
Kiedy inkwizytorzy przybywali do jakiejś miejscowości, zatrzymywali się w prowizorycznej siedzibie i tam właśnie zaczynali wysłuchiwać zarówno zeznań, jak denuncjacji. Stwarzało to często nieodpartą wręcz pokusę do snucia złośliwych intryg,osobistych porachunków, szkodzenia wrogom. Żony nieraz zachęcano do denuncjowania mężów, dzieci - do donosów na rodziców. Wynajdywano świadków  gotowych uwiarygodnić złożone wcześniej zeznania. Jeśli kogoś obciążały doniesienia dwóchosób, funkcjonariusz mógł go zawezwać do stawienia się przed trybunałem inkwizycji. Nakazowi takiemu towarzyszyło pismo z obciążającymi go świadectwamibez nazwisk oskarżycieli i świadków, tych bowiem nigdy nie ujawniano. Jeśli  oskarżony nie podporządkował się nakazowi, przez trzy tygodnie z rzędu wzywano go do stawiennictwa przed sądem. Gdy nadal się nie ujawniał, wyklinano wyrzutkiem. Nikomu nie wolno było go żywić, udzielać mu schronienia czy też azylu w kościele, pod groźbą ekskomuniki.
Jeśli zaś zgłosił się na wezwanie inkwizycji, formalnie rozpatrywano dowody przeciw niemu i gdy uznano je za wystarczające, oficjalnie go zatrzymywano. Odtąd znajdował się już w rękach inkwizycji. A że żaden inkwizytor nie przyznałby się do błędu, chwytano się każdego sposobu, byle tylko wydobyć  z nieszczęśnika wyznanie. Przesłuchiwania trwały bardzo długo. Według jednego z funkcjonariuszy „pośpiechu należy się wystrzegać(...) bo ból i niedogodności więzienia nieraz wiodą do zmiany zdania". Podejrzanych często trzymano w ścisłym odosobnieniu, póki nie przyznalisię do winy. Czasami zakuwano ich w łańcuchy i wzbraniano im wszelkich odwiedzin. Niekiedy umierali z głodu. Nierzadko jednak usiłowano ich złamać właśnie fałszywą serdecznością i dobrocią. Bywało, że poddawano ich torturom.
 
M.Baigent R.Leigh „Inkwizycja”

KOMENTARZE

  • @
    Nie doczytałem do końca, ale i to wskazuje, że jest Pan porąbany.
    Już powołanie się na psycholożkę o obcobrzmiącym nazwisku, a bez umocowania jej w środowisku określającym poglądy, wskazuje na manipulację.

    Generalnie - takie poglądy prowadzą do degeneracji społeczeństwa. Są szkodliwe.
    W tym wypadku sąd okazał się być normalnym w ocenie sytuacji.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:58:21
    Szkoda, że Pan nie doczytał, co jednak nie przeszkadza Panu pisać, że jestem porąbany.
    Nie pozostaje mi nic innego niż uznanie "porąbanego" za komplement.

    /sąd okazał się być normalnym w ocenie sytuacji/
    - nie wykluczam takiej możliwości
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:58:21 mała dygresja
    /obcobrzmiącym nazwisku/
    mówi Panu coś nazwisko Kamiński? Generał?

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/Bundesarchiv_Bild_101I-280-1075-11A%2C_Russland%2C_Brigadekommandeur_Borislaw_Kaminski.jpg/380px-Bundesarchiv_Bild_101I-280-1075-11A%2C_Russland%2C_Brigadekommandeur_Borislaw_Kaminski.jpg

    Przez delikatność nie zapytam czy zna Pan postać literacką Bernard Sieger?
    (to z lektury szkolnej z naszych czasów)
  • @roux 12:29:27
    W moich czasach taka postać (Siger) nie występowała.

    PS. Napisałem też, że potrzeba określić środowisko ideowe.
  • ???
    Sąd nie skazał dziecka wbrew jego woli na lekcje religii, ale przyznał matce prawo wyboru i tyle.

    - sukienka za kilka tysięcy - w PLN czy w USD?

    No i ta inkwizycja w Beigenta i Leigh - to tak na powaznie w tym kontekście czy dla jaj?
  • @MacGregor 15:24:46
    Sąd skazał to dziecko właśnie brew jego woli bo było pod tym kątem "przesłuchiwane" i takie też złożyło oświadczenie- to po pierwsze.
    Po drugie jeśli już o prawie matki mowa to:
    1- ojciec też ma swoje prawa
    2- w tym konkretnym przypadku ojciec ma do tej dziewczynki większe prawa niż matka:
    - są po rozwodzie i mieszkają oddzielnie
    - dziecko mieszka Z OJCEM
    - matka ma OGRANICZONE prawa rodzicielskie do KILKU WIDZEŃ W MIESIĄCU
    - w toku jest sprawa całkowitego pozbawienie matki jej praw rodzicielskich
  • Poza tym Pani Sędzia wydając taki wyrok sama łamie art 194 KK
    art. 194 Kodeksu Karnego:

    ”Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego (...) bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”

    Pani Sędzia wie o tym ponieważ dostała wykładnię tego przepisu na piśmie do ręki i co więcej podpisała się też pod nim i owa dziewczynka

    Lecz nie dość, że tego nie uznaje, to jeszcze mówiąc pospolicie "olanie go" argumentuje w taki sposób:

    - w jej ocenie podejście do tego tematu przez dziecko jest tylko powieleniem opinii ojca

    (zaś chodzenie pod przymusem Sądowym na "Religię" nie będzie powieleniem opinii "byłej" matki ???)

    - nie stanowi autonomicznej woli dziecka

    (a chodzenie z przymusu Sądowego na "Religię" to niby będzie autonomiczną wolą dziecka ???)

    - nie jest wyrazem przekonań dziecka

    (a chodzenie z przymusu Sądowego na "Religię" wbrew woli i wierze nagle stanie się wyrazem przekonania dziecka ???)

    - z uwagi na wiek dziecka nie zna ono treści przepisów kodeksu karnego

    (czyli jeśli ktoś może nie znać treści jakiegoś przepisu to inna osoba (Sędzia) może ten przepis "olać" i zrobić coś zupełnie wbrew niemu po własnym widzimisię ??? Ciekawe podejście. Bo jakoś w drugą stronę działa to ponoć inaczej: "nieznajomość przepisów nie zwalnia ze stosowania się do nich")
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:58:21
    "W tym wypadku sąd okazał się być normalnym w ocenie sytuacji."
    W tym przypadku:
    - Sędzina okazała się być czystą fanatyczką KK i nie potrafiła oddzielić zajmowanego stanowiska od własnych poglądów religijnych
    - Sędzina sama ewidentnie i z pełną premedytacją "olała" przepis KONSTYTUCJI (wciąż obowiązującej), oraz Kodeksu Karnego KTÓRY ZOSTAŁ DLA NIEJ I PRZYTOCZONY I PODANY NA PIŚMIE DO RĘKI - na dodatek "olała" to nie po cichu a aby było jeszcze bezczelniej to próbując się z tego tłumaczyć jak zacytowałem wyżej (m. inn. tym że dziecko jest zbyt małe aby ten przepis znać)
    - wydała wyrok wbrew woli rodzica posiadającego do dziecka niczym nie ograniczone i największe prawa
    - wydała wyrok wbrew woli dziecka które ją jasno określiło: "nie wierzę w religię i tego niby Boga ... nie chcę chodzić na zajęcia"
  • @Hades 18:15:31
    Bzdety nienawistnika.
    Sędzina kierowała się dobrem dziecka, które mogłoby czuć się wyalienowane z grupy, gdzie zdecydowana większość chodzi na religię, co wiąże się w tym czasie z przygotowaniami do I Komunii. To wiąże się z określonymi procedurami i relacjami między dziećmi. Pozbawienie ich tego mogłoby źle odbić się na psychice, zwłaszcza wobec braku w otoczeniu matki (pomijam powody i zasadność tego stanu).
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:26:10
    Bzdety ślepego fanatyka.
    Kierowała się tylko i wyłącznie swoją władzą i fanatyzmem.
    Gdzie chodzi większość to najdurniejsza z możliwych przesłanek - jeśli większość chodzi na przerwie do sracza nie oznacza to że ma iść tam absolutnie każdy kto nawet nie ma na to ochoty.
    Zmuszanie dziecka siłą w dodatku rozprawami i nakazami Sądowymi nie tyle może co z całą pewnością źle się odbije na psychice dziecka czemu winna jest w chwili obecnej i matka i Sędzina
    Argument o braku matki jest z dooopy wzięty bo jest ojciec. Ojciec z którym dziecko chce mieszkać i mieszka. Ojciec który jest dla dziecka autorytetem i który to został właśnie być może podważony przez "obcą babę która wie lepiej"
    Dziecko nie chce to nie chce i KONIEC.
    To lekcja dobrowolna a nie obowiązkowa jakby tego fanatyczne oszołomy chciały
  • @Hades 19:40:52 witam
    /Zmuszanie dziecka siłą w dodatku rozprawami i nakazami Sądowymi/ stąd wspomnienie Inkwizycji

    /To lekcja dobrowolna a nie obowiązkowa jakby tego fanatyczne oszołomy chciały/

    w Republice Włoskiej była obowiązkowa za czasów Mussoliniego

    Pozdrawiam

    PS.
    mam nadzieję, że nie masz mi za złe mojego lekko ironicznego komentarza na Twoim blogu -;))


    //989f0e648.neon24.pl/post/147390,indoktrynacja-pod-przymusem-sadowym#comment_1526355
  • @Hades 17:56:11
    Sędzina zlekceważyła też wyraźny nakaz biblijny:

    "(4) I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli" (Ap 18:4 BT)
  • @MacGregor 15:24:46 witam
    Inkwizycja na poważnie.
  • @roux 20:42:08
    Ja nie Wojtas czy Sierściuch tzn. Husky :))
  • Niech poprosi o azyl w normalnym kraju
    dzieciak mu tam pięknie wyrośnie, nie to co tutaj to raz
    Dwa że może wystąpić do tamtejszego sądu o "odwołanie" katolickiego nakazu sądowego.... 3 może pozwać sędziego xD o koszty całej emigracji i skopać mu tyłek xDDD przynajmniej w teorii ;-)

    Właśnie, powinien wejść w sądowy spór z sądem w polsce, cały sąd i cały kraj podać do sądu - zrobiłby kawał dobrej roboty.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY